sobota, 24 października 2015

Spaghetti z grzybami leśnymi

Ubiegły tydzień spędziłyśmy z Wielorybem w miejscowości L., a konkretnie w "wysuniętej placówce" położonej malowniczo w lesie, a zarazem tuż nad otwartym morzem (Bałtykiem). Codziennie chodziłyśmy na grzyby (no, cóż... kto chodził, ten chodził, a kto był wieziony/noszony, ten był ;), spędzając w lesie nieraz i pięć godzin. Wprawdzie było raczej chłodno i niezbyt deszczowo, lecz grzybobrania na tym nie ucierpiały. Mało tego, udało mi się znaleźć jeżyny, borówki i ostatnie czarne jagody!

Pewnego wieczora upichciłam sobie na kolację spaghetti z grzybami.
Zeszkliłam na patelni pokrojoną w kostkę cebulę, dorzuciłam cztery-pięć garści grzybów - obrobionych jeszcze w lesie i opłukanych pod kranem (warto to zrobić, żeby później nie wmawiać sobie, że to pieprz się rusza... ;). Popieprzyłam, wymieszałam, a gdy się poddusiły...


...dodałam makaron ugotowany al dente (1/3 paczki). Wymieszałam i zjadłam :)





I jeszcze kilka zdjęć...





 
A to już we wsi. Wyobrażam sobie, że tak musiała wyglądać rajska jabłoń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz